Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział III. Klimat klimatem
KLIMAT KLIMATEM.
Ann udawała ,że jej nie widzi. Poszła przed siebie. Była zdenerwowana tym wszystkim co się stało w ostatnim czasie. Miała wrażenie ,że została sama ,że nikt jej nie pomoże. Chciała uciec tam gdzie nikt jej nie znajdzie. Chciała tam zostać ,aż do swej śmierci. Wydawało jej się ,że ciotka ciągle na nią patrzy ,lecz jej się tylko zdawało. Zniknęła wśród wielkiego tłumu ,tak szybko ,że nikt nie spostrzegł zniknięcia. Poszła odebrać bagaż i wyszła z lotniska. Miała zapłakane oczy ,chciała uciec ,tylko nie miała wystarczającej ilości pieniędzy by wrócić do domu ,w tej chwili przypomniała sobie słowa księdza „Życie jest jak wiatr. Szybko przemija zabierając ze sobą dużo liści. Jednak zawsze musi wiać w różne strony, a kiedy zawieje ,zniknie.” Poczuła ukłucie w sercu ,ale to trwało chwilę. Chciała krzyczeć ,ale wiedział ,ze jej nikt nie usłyszy. Nagle poczuła ciepło ,obecność rodziców. Jej twarz rozjaśniła się i zrobiło jej się ciepło. Na jej buzi pojawił się pierwszy ,krótki i mały uśmiech. Wstała i poszła poszukać ciotki. Wysoka kobieta nadal stała wyprostowana z nadzieją ,że Ann wyjdzie z samolotu. Dziewczyna podeszła i powiedziała:
-Przepraszam ,Pani Lena Chill?
-Tak? Ann! -krzyknęła kobieta ,uciskała i pocałowała dziewczynę w czoło. Wyglądała tak jakby chciała coś powiedzieć ,ale wycofała się.
-Proszę Pani możemy jechać do domu? Chciała bym zostać sama- wzrok dziewczyny spadł na podłogę. Do oczu Ann napłynęły łzy.
-Tak ,tak chodźmy do samochodu ,daj swój bagaż.
Kobieta wzięła walizkę i zaprowadziła nastolatkę do srebrnej Hondy Civic. Ann usiadła na tylne siedzenie i wyjęła białą chusteczkę ,którą uszyła jej mama. Wytarła strumyki łez i wydmuchała nos.
Wyjęła z torby czerwony koc i przykryła się nim. Pani Lena Chill zamknęła drzwi i usiadła za kierownicą.
Jadąc Ann patrzała na piękne krajobrazy ,zwierzęta. Powiedziała do siebie „Ksiądz miał rację, piękne krajobrazy”. Nagle auto zatrzymało się przed wielką ,czarną bramą. Siedemnastoletni chłopak o brązowych włosach wyszedł i otworzył bramę ,był ubrany w granatowe bryczesy ,zielony T-Shirt i brązową kamizelkę. Patrzył się na Ann jakby nigdy nie wiedział dziewczyny. Auto ponownie ruszyło wjeżdżając na posesję o pięknych dębach i z mnóstwem padoków. Pasły się tam krowy ,owce ,kozy... Ann zauważyła ,ze na jednym mniejszym padoku pasie się koń ,wyglądał na młodego. Dziewczyna była tak wpatrzona w konia ,że nie zauważyła ,że auto się zatrzymało. Lena Chill wysiadła z auta i otworzyła bagażnik ,wyciągnęła bagaż i poszła zanieść do starego ,drewnianego ,piętrowego domu z tarasem. Nagle podszedł do drzwi chłopak i otworzył je:
-Jestem Bill. A ty?
-Ann. -uśmiechnęła się dziewczyna. -Przepraszam ,nie mam czasu na rozmowy.- i poszła do domu ,w ślady Leny Chill.
-Zaniosłam twoje rzeczy do pokoju. Zaprowadzić Ciebie tam? -w odpowiedzi usłyszała tylko ciszę.
-Jakbyś czegoś potrzebowała to mów.
Ann poczuła ,że ten dom jej coś przypomina. Miała wrażenie ,ze kiedyś już tu była. O dziwo wiedziała do jakiego pokoju się udać. Otworzyła drzwi położyła się na łóżku. Leżała tak w bezruchu około półgodziny ,w pewnym momencie wstała ,podeszła do okna i rozejrzała się. Ujrzała znów tego konia ,on też jej coś przypominał. Dziewczyna nie wiedziała tylko co jej te wszystkie rzeczy przypominają. Zaczęła szperać w szafach z nadzieją ,że coś znajdzie ciekawego. W stoliczku przy łóżku ,w jednej z szuflad leżał mały skórzany pamiętniczek. Ann go podniosła ,otworzyła go. Z jego wnętrza wypadła jakaś kartka. Dziewczyna podniosła kartkę ,do której było przypięte zdjęcie ,bawiących się dwóch jedenastoletnich dziewczynek pomiędzy nogami potężnego konia. Ann przeczytała kartkę ,a było w niej napisane: „24 sierpnia ,1971r. Lena przyjechała mnie odwiedzić. Było super! Razem bawiłyśmy się pomiędzy nogami Stevego. Potem wsiadłyśmy na jego grzbiet i jeździłyśmy na nim. Lena kazała mi zsiąść i pokazała mi się jak galopuje. Po obiedzie opowiadałyśmy sobie co będziemy robić w przyszłości. Ja powiedziałam ,że chcę się ożenić z brunetem ,zamieszkać w Arizonie ,i mieć córeczkę o imieniu Ann. Ona powiedziała ,że jak ja nie chcę mieszkać tutaj w Virginii to ona się tutaj wprowadzi. Będzie mieć jednego konia i kilka owiec ,krów i innych zwierząt gospodarskich. Kochany pamiętniczku muszę kończyć ,bo jadę do babci. Podpisano Jenifer Avonlea.” Dziewczyna w tym momencie rzuciła energicznie kartkę na podłogę i rzuciła się na łóżku. Ten dom należał do mamy ,ona tu mieszkała i to jest jej pokój. Teraz sobie przypomniała z skąd znała to miejsce ,z zdjęć na których była ona i dom oraz zwierzęta. Ann wstała ,zeszła na dół i poszła do ogrodzenia przy którym pasł się skarogniady koń. Podszedł do niej i zaczęła go pieścić. Było widać ,że ogier lubi pieszczochy.
-Cześć Ann. -za plecami usłyszała ciepły głos chłopaka ,odwróciła się i ujrzała Billa.
-Cześć. - powiedziała Ann ,próbując zmusić siebie do uśmiechu.
-Widzę ,że poskromiłaś bestię?
-Jaką bestię?
-Nirona ,no tego ogiera. Nikomu nie pozwalał się do siebie zbliżyć. Jak to zrobiłaś?
-Ja nie wiem... podeszłam do ogrodzenia ,a on podszedł. Nic nadzwyczajnego ,Bill.
-Musisz być wyjątkowa ,że on cię tak zaakceptował ,sory pomyliłem się ... ty jesteś wyjątkowa.- Ann zaczerwieniła się ze wstydu ,ale wiedziała ,ze chodzi mu o traktowanie koni. Co prawda nie umiała jeździć ,ale jej marzeniem było się nauczyć i wystartować wielkim Kentuacky Open.
-Tak myślisz?
-No jasne. Jeśli chcesz to mogę ciebie oprowadzić po farmie?
-Może później, słuchaj a ty tutaj pracujesz czy jesteś kuzynem Leny Chill?
-Pracuję ,czemu na swoją ciocię mówisz „Pani”?
-Wiesz... ja jej w ogóle nie znam...
-...ale twoja mama znała. Nie miałaś z nią w ogóle kontaktu? -dokończył za nią zdanie może nie tak jak ona miała to wyrazić.
-Nie nie miałam. Jakbym ją znała nie mówiła bym do niej „Pani”. Weź się zastanów.
-Dobra... może zmienimy temat?
-Możemy. -nagle Ann poczuła iskrę nadziei na nowe życie ,owszem będzie miała smutek z tęsknoty za rodzicami ,ale będzie jej łatwiej. Nagle dobiegł z domu krzyk: „Obiad!”. Na to hasło dziewczyna i Bill pobiegli ,ścigając się do drzwi. Weszli do środka tak zmęczeni ,że musieli od razu wypić dwa litry wody. Ciotka Ann podała kotlet schabowy z ziemniakami i świeżymi marchewkami. Przy obiedzie Ann opowiedziała ciotce jak poskromiła Nirona. Starała nawiązać z nią kontakt. Po obiedzie dziewczyna poszła na górę ,do swojego pokoju. Usiadła na łóżku i wzięła do ręki pamiętnik ,przyłożyła go do serca i zaczęła szlochać. Usłyszała to ciotka i weszła do pokoju.
-Co się dzieje skarbie?
-Nic. -wyszlochała.
-Kochanie ,przecież widzę ,że coś jest nie tak.
-To rodzice... -nie mogła ona powiedzieć już żadnego słowa ,mimo ,że chciała ,nie mogła. Wyglądało to tak jakby jej głos zastygł.
-Wiem już o wszystkim. Nawet nie wiesz jak nam też jest przykro. Przecież...twoja mam to moja siostra...
-...ale ona napisała w pamiętniku ,że przyjechałaś ją odwiedzić?!
-Ona została w Anglii w swojej szkole. Ojciec tam wynajmował mieszkanie i z nią został. Ty czytałaś jej pamiętnik?!
-Tak... bo to miejsce mi coś przypominało. Teraz wiem ,ze to wszystko przez zdjęcia.
-Przez zdjęcia?
-Czemu się dziwisz?
-To nie przez zdjęcia. Ty się tutaj urodziłaś. Potem twoja mama przeprowadziła się z tobą do Arizony i z twoim tatą.
-To to jest mój dom?
-Tak. -Lena Chill po chwili wstała i kierowała się ku wyjściu. Nagle Ann chwyciła ją za ramię i powiedziała:
-Dziękuję ciociu ,że byłaś ze mną szczera... -dziewczyna starała się być miła. Kobieta uśmiechnęła się i zamknęła drzwi. Ann potem rzuciła się na łóżko. Czuła ,że coś mówi jej żeby została w tych wspomnieniach ,a drugie żeby poszła i zaczęła żyć dalej. Wstała i podeszła do okna. Zobaczyła w nim zsapanego i zmęczonego Billa. Ubrała się i zeszła na dół ,włożyła kowbojski kapelusz i poszła w kierunku stodoły w której chłopak przerzucał siano. Zaszła go od tyłu i wrzasnęła.
-Cześć!
-O Ann! Co ty tu robisz?! Myślałem ,ze jesteś w pokoju. O wyglądasz zupełnie jeak Twoja mama. -Bill uśmiechnął się- może chcesz żebym pokazał Ci całe gospodarstwo?
-Chętnie je zobaczę. A może powiesz mi coś więcej na temat Nirona? Może uda mi się go tak zupełnie przyzwyczaić do ludzi ,a jakby wszystko dobrze poszło to nawet ujeździć! -Ann się rozmarzyła. Widziała już siebie i pięknego konia na zawodach i jak wygrywają wielkie zawody.
-Nie wydaje mi się ,że go ujeździsz. Lena mówiła ,że on się nie nada na skoczka. Ona chciała go wychować na prace w polu. Powiedziała ,że konie hanowerskie nadają się tylko na to. -chłopak się skrzywił.
-Em... ja nie powiedziałam ,że chcę na nim w skokach startować. Przecież mogę uprawiać dowolną dyscyplinę jeździecką. Zaraz ,zaraz... powiedziałeś ,że to koń hanowerski? Przecież ile razy widziałam konie tej rasy startujące w skokach?! Coś mi tutaj nie pasuje.
-No wiesz... ehmm.- chłopak nie wiedział czy to powiedzieć ,czy nie.
-Co? -Ann spojrzała na niego. Wydawało się ,ze chłopak coś ukrywa. Ponownie się zapytała. Chłopak w końcu wykrztusił.
-Lena tak powiedziała ponieważ jak była mała to jej koń startował w takich zawodach. Pewnego dnia jej ojciec wystartował na nim. Skok Jeremiego wyglądał tak jakby w ogóle nie zauważył przeszkody ,staranował ją. Dżokej przeżył ale z wielkimi obrażeniami ,koń jednak nie miał takiego szczęścia... on był rasy hanowerskiej. Teraz się boi o Nirona. -chłopak ostatnie zdania wymawiał z wielkim bólem. Wydawało się ,że on sam widział to zdarzenie i znał tego konia.
To tylko przypadek. Musi przezwyciężyć swój strach. Chciała bym jej pomóc ,tak jak ona mi.
To powiedz jej to. - propozycja wypłynęła z ust Billa. -fajnie by było gdyby Niron był mistrzem -rozmarzył się. -Musisz z nią porozmawiać.
-Wiem. I tak właśnie zrobię. -podeszła do konia i szepnęła- Zobaczysz... będziesz najlepszym koniem wyścigowym... -nagle przerwała swoją wypowiedź i pobiegła do domu.
***
To ostatni rozdział w tym miesiącu. Następny będzie w drugiej połowie lipca :) Cieszycie się no nie?! Heh :) Dziękuje za wierne czytanie rozdziałów Dewiszy i Deatis :*
Devisza
brak www
data: 26/06/2009 12:25:54
fgz82.internetdsl.tpnet.pl
IP: 83.13.181.82
|
U mnie nowy rozdział...zapraszam :)
|
Deatis
brak www
data: 21/06/2009 21:04:19
ble102.neoplus.adsl.tpnet.pl
IP: 83.28.198.102
|
Zaczyna się coś rozkręcać ^^ Naprawdę robi się co raz ciekawiej :) Nadal czekam na dłuższy ten rozdział... Czemu takie krótkie? :(
|
Devisza
brak www
data: 21/06/2009 14:55:59
fgz82.internetdsl.tpnet.pl
IP: 83.13.181.82
|
To masz świetne wakacje...ja wyjeżdzam za tydzień za granicę :)
|
Devisza
brak www
data: 21/06/2009 12:27:35
fgz82.internetdsl.tpnet.pl
IP: 83.13.181.82
|
Hm...dość ciekawy rozdział, koń aż tak szybko się z nią oswoił? Powinno jej to zabrać choć troszeczkę czasu, no i historia ponownie przypomina mi Heartland...no cóż mam nadzieje, że kolejny rozdział wyjdzie szybciej :) I czego dopiero w lipcu...jedziesz gdzieś? ^^
|